Strona główna

Alleluja, Zmartwychwstał Pan
Weselmy się i radujmy

Kazanie V


12.12.2010 r.

Redemptor hominis: V kazanie katechizmowe

III ndz. Adwentu "C": Człowiek odpowiada Bogu

1. W ub. tygodniu w kalendarzu kościelnym mieliśmy oryginalne wspomnienie. 9 grudnia mogliśmy przypomnieć sobie Indianina, św. Jana Diego. Ten Meksykanin 12 grudnia 1531 r. na jednym ze wzgórz zobaczył Panią. Kazała mu iść do bpa, aby w tym miejscu wybudował kościół. Nie uwierzono mu, więc za trzecim razem przyniósł w tunice kastylijskie róże, których o tej porze roku i w tym miejscu nie mogło być. Co więcej, na jego tunice był obraz Maryi, ten do którego dziś rocznie pielgrzymuje 22 mln ludzi. Obraz jest dziwny. Gwiazdy na płaszczu Maryi tworzą układ taki, jaki był na niebie akurat 12 grudnia 1531 r. - co stwierdzili astronomowie. Ale to nie koniec zagadek. W oczach postaci z obrazu odbija się, jak w obiektywie aparatu fotograficznego, scena pierwszej prezentacji obrazu, co stwierdzili naukowcy z NASA. A sam obraz jest na płótnie z włókien kaktusa, które może przetrwać najwyżej 20 lat, a potem rozsypuje się na strzępy. Dodajmy, że płótno, na którym jest obraz Pani z Gaudalupe nigdy nie był poddany konserwacji, a nie niszczeje, ani nie blaknie. Po tych "jawieniach się" Maryi, nawróciło się 7 mln Indian. A wcześniej, jak podają kroniki, woleli zabijać swoje dzieci niż przynosić je do chrztu. Taki obraz wiary pokazali im bowiem niektórzy Hiszpanie. Maryja przedstawiła się Janowi Diego jako Matka Hiszpanów i Indian. Jej imię po indiańsku znaczy "depcząca węża", a właśnie takiemu bożkowi, "Pierzastemu wężowi", składano ofiary z ludzi. Hiszpanie notowali, że w 1478 r. w ciągu 5 dni złożono ich ok. 20 tysięcy.
Lecz wszystko to należy do tzw. prywatnych objawień, które katolik może przyjąć, ale nie musi.
2. Wspominam o tym dlatego, że Słowo Boże mówi nam dziś o tym innym świecie. Nie takim, jaki znamy z codziennego życia. Ten inny świat to działanie Boga. O nim mówił prorok Izajasz, gdy pocieszał swoich rodaków, poddanych prawom tego świata, jakim było np. ciągłe zagrożenie ze strony potężnej Asyrii. Kazał im przyglądać się przyrodzie. A oni widzieli wokół siebie spieczoną, skalistą pustynię Judzką, ale i pas ziemi uprawnej wzdłuż gór Karmelu i doliny Saron. Tłumaczył im więc, że tak, jak w zwykłym świecie są różne obszary, jak na wiosnę pustynia pokrywa się roślinnością, tak pewne jest, że Bóg działa. I zachęcał: Odwagi, nie bójcie się! Oto wasz Bóg... przychodzi, żeby was zbawić. A znakiem tego będą uzdrowienia.
To, co prorok zapowiadał spełniło się w swoim czasie. Opowiada o tym Ewangelia. Jan Chrzciciel chce się upewnić, kim jest Jezus. I słyszy odpowiedź: "patrz, spełniają się obietnice prorockie": niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. Przyszedł więc Mesjasz. Bóg pokazał sens tego świata. Jest nim takie życie, w którym najważniejsze jest czekanie na Boga. Adwent. Bo jak nam tłumaczy św. Bernard z Clairvaux Pan Jezus przychodzi do nas na trzy sposoby. Pierwszym jest Jego ziemskie życie, ostatnim zaś w chwała przy końcu świata. A między nimi jest przyjście ukryte i tylko wybrani widzą Pana w sobie. Jak? Św. Bernard odpowiada: głównie przez Słowo Pisma św., które ma przeniknąć do głębi mojej duszy i przepoić moje pragnienia i obyczaje. Święty dodaje: Jeśli tak zachowasz słowo Boga, ono też cię zachowa. Dlatego w II czytaniu Jakub Apostoł tłumaczy nam, co to znaczy zachowywać słowo Boże. Trwajcie więc cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana... bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd. Czyli być chrześcijaninem oznacza czekać na Boga + wysiłek miłości bliźniego. A to jest możliwe, jeśli mamy pewną twardość wobec świata. Nie dajemy mu się uwieść, narzucić sobie zbyt wygodny styl życia. Jezus dlatego tak chwali Jana Chrzciciela. Mówi: patrzcie na niego, jaki jest konsekwentny: żyje, tak jak wierzy. W III niedzielę adwentu dociera więc do nas Jezusowe zapewnienie: błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi. A powodów do zwątpienia życie dostarcza nam wiele.
3. W naszych wędrówkach po Katechizmie Kościoła Katolickiego docieramy do stacji o nazwie: "Człowiek odpowiada Bogu". Jakby na przekór wątpliwościom, wierzy bardziej Bogu niż sobie. Jak Abraham czy Maryja. Znajomość ich życia, którą czerpiemy z Pisma Świętego, krzepi naszą wiarę. Mogli oni, mogę i ja wierzyć w jednego Boga, Ojca, Syna i Ducha Świętego. Katechizm pokazuje nam wewnętrzną konstrukcję wiary. Jest ona łaską, a więc darem Boga: "mogę wierzyć". Jest też moją rozumną i wolną odpowiedzią: "chcę wierzyć". Jest również walką o wytrwanie, gdyż od niej zaczyna się życie wieczne. Wiedział o tym już św. Paweł: Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany(1 Kor 13, 12).
Jednak tak, jak nie żyjemy sami, tak wierzymy razem z innymi. Z ludźmi, którzy byli przed nami, są z nami i będą po nas. Wszyscy bowiem tworzymy Kościół, zróżnicowany, ale i zjednoczony wiarą opowiedzianą w Biblii i rozumianą przez apostołów i ich następców, biskupów. Kto wierzy tak, jak wierzy papież i biskupi, może być pewien, że wierzy z Kościołem. Nie w słowa, ale w rzeczywistość, którą one niezdarnie wyrażają. Kto w to wątpi, może jak bł. John Henry Newman, prześledzić jego drogę. Jak przez namysł i modlitwę, on anglikanin, odkrył, że Kościół Katolicki wierzy tak, jak wierzyli apostołowie. 4. W III niedzielę Adwentu odejdźmy z kościoła z modlitwą na ustach: "uchroń mnie Boże od zwątpienia". I z mocnym postanowieniem: zrobię, co możliwe, żeby nie dać się pokusie: "im więcej kupię, tym lepsze będę miał święta". To też jest potrzebne, ale bez przesady. Ważniejsza jest spowiedź, pojednanie z bliźnim, świąteczny przystanek w biegu codziennego życia. Wtedy adwent nas wzmocni, a Boże Narodzenie będzie kolejnym przyjściem Jezusa do nas. Oby!

Zanim zaczął się Adwent, czuwaliśmy w intencji życia dzieci nienarodzonych. Biskup Krakowa, kardynał Dziwisz słusznie wtedy zauważył: Każde poczęte życie to nowy człowiek, który ma prawo począć się w akcie miłości rodziców, a nie laboratorium. Ma prawo do bezpiecznego wzrastania w łonie matki, a nie do zamrażania go i przechowywania w lodówce, co najczęściej kończy się jego śmiercią.
Musimy przypominać tak wydawałoby się oczywiste prawdy. Ale są tacy, co działają w jej imię. Stowarzyszenie Contra In Vitro z Rzeszowa zbiera podpisy pod projektem obywatelskiej ustawy zakazującej zamrażania ludzkich zarodków.
Adres internetowy www.contrainvitro.pl.
Pogląd Scota Blocha.
Jak czytać Pismo Św. cykl w "GN" "Święte czytanie"

© copyright by Parafia Redemptor Hominis