Strona główna

4 ROCZNICA ŚMIERCI JANA PAWŁA II

tekst czuwania w czwartą rocznicę śmierci, 2 kwietnia 2009
przygotowała Monika Chomątowska


“ODKUPICIEL CZŁOWIEKA Jezus Chrystus jest ośrodkiem wszechświata i historii. Do Niego zwraca się moja myśl i moje serce w tej doniosłej godzinie dziejów, w której znajduje się Kościół i cała wielka rodzina współczesnej ludzkości. Oto bowiem czas, w którym Bóg w swoich tajemniczych zamiarach powierzył mi po moim umiłowanym Poprzedniku Janie Pawle I posługę powszechną związaną ze Stolicą św. Piotra w Rzymie, ogromnie się już przybliżył do roku dwutysięcznego. Trudno jeszcze w tej chwili powiedzieć, co będzie oznaczał ów rok na zegarze dziejów ludzkości, jaką okaże się datą dla poszczególnych ludów i narodów, krajów i kontynentów, choć zapewne niejedno staramy się już teraz przewidywać. Dla Kościoła, dla Ludu Bożego, który – chociaż nierównomiernie – rozprzestrzenił się już jednak na całą ziemię aż po jej krańce, będzie to rok wielkiego Jubileuszu. Zbliżamy się do daty, która przyjmując wszelkie poprawki wymagane przez ścisłość chronologiczną – przypomni nam i odnowi w sposób szczególny świadomość tej kluczowej prawdy wiary, której dał wyraz św. Jan na początku swej Ewangelii: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14), a na innym miejscu: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16).

Jesteśmy więc poniekąd w okresie nowego Adwentu, w okresie oczekiwania. „Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1, 1 n.), przez Syna-Słowo, który stał się człowiekiem i narodził się z Dziewicy. W tym zbawczym wydarzeniu dzieje człowieka w Bożym planie miłości osiągnęły swój zenit. Bóg wszedł w te dzieje, stał się – jako człowiek – ich podmiotem, jednym z miliardów, a równocześnie Jedynym! Ukształtował przez swe Wcielenie ten wymiar ludzkiego bytowania, jaki zamierzył nadać człowiekowi od początku. Ukształtował w sposób definitywny, ostateczny – w sposób Sobie tylko właściwy, stosowny dla swej odwiecznej Miłości i Miłosierdzia, z całą Boską wolnością – a równocześnie z tą szczodrobliwością, która pozwala nam wobec grzechu pierworodnego i wobec całej historii grzechów ludzkości, wobec manowców ludzkiego umysłu, woli i serca, powtarzać z podziwem te słowa: „O szczęśliwa wino, któraś zasłużyła mieć takiego i tak potężnego Odkupiciela!” (hymn Exsultet z Wigilii Wielkanocnej).“

Na początku swojej pierwszej encykliki, pisałeś o tym, że zbliżamy się do Wielkiego Jubileuszu roku 2000. Pisałeś o wielkim adwencie, wiązałeś wielkie nadzieje z nowym Tysiącleciem. Teraz to Nowe Tysiąclecie zbliża się już do drugiej dekady… Czy otworzyliśmy drzwi Chrystusowi, jak o to prosiłeś? Czy uczyniliśmy świat bardziej ludzkim? Chyba niestety, Twoje pragnienie jest ciągle niespełnione. Pomóż nam, abyśmy wypełnili to wielkie przesłanie z jakim się do nas zwracałeś, bo nie wszystko jeszcze stracone. Drugie Tysiąclecie ciągle trwa…

“Redemptor mundi! W Nim objawiła się niejako na nowo ta podstawowa prawda o stworzeniu, którą Księga Rodzaju wyznaje, powtarzając po tylekroć: „widział Bóg, że było dobre (...) że było bardzo dobre” (por. Rdz 1). Dobro ma swoje źródło w Mądrości i Miłości. W Jezusie Chrystusie świat widzialny, stworzony przez Boga dla człowieka (por. Rdz 1, 26 nn.) – świat, który wraz z grzechem został poddany marności7 – odzyskuje na nowo swą pierwotną więź z samym Boskim źródłem Mądrości i Miłości, Tak bowiem „Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” (J 3, 16). I tak jak w człowieku-Adamie ta więź została zerwana, tak w Człowieku-Chrystusie zostaje ona nawiązana na nowo (por. Rz 5, 12 nn.). Czyż do nas, ludzi XX wieku nie przemawiają swą wstrząsającą wymową słowa Apostoła Narodów o stworzeniu, które „aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” (Rz 8, 22) i „oczekuje objawienia się synów Bożych...” (Rz 8, 19), o stworzeniu, które „poddane jest marności”? Czyż olbrzymi, nie znany przedtem postęp, jaki dokonał się w ciągu tego zwłaszcza stulecia w dziedzinie opanowania świata przez człowieka, nie ujawnia zarazem w stopniu przedtem nieznanym owego wielorakiego „poddania marności”? Wystarczy wspomnieć choćby o takich zjawiskach jak zagrożenie ludzkiego środowiska w miejscach gwałtownej industrializacji, jak wciąż wybuchające i odnawiające się konflikty zbrojne, jak perspektywa samozniszczenia przy pomocy broni atomowej, wodorowej, neutronowej i innych, jak brak poszanowania dla życia nie narodzonych. Czyż świat nowej epoki, świat lotów kosmicznych, nieosiągalnych przedtem zdobyczy nauki i techniki, nie jest równocześnie tym światem, który „jęczy i wzdycha” (Rz 8, 22), gdyż wciąż „ z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych”? (Rz 8, 19).“

Ojcze święty, Ty za św. Pawłem powtarzałeś, że świat oczekuje objawienia się synów Bożych, objawienia się ludzi, którzy w swoim życiu na serio potraktują to wezwanie, by żyć zgodnie z wymaganiami Ewangelii, którzy uczynią Ewangelię treścią swojego życia. I nie będzie dla nich to treść przygnębiająca, wywołująca ból i cierpienie, treść „zakazowo- nakazowa”, ale treść pełna życia i radości. Bo stworzenie oczekuje objawienia się tych, którzy pójdą za Chrystusem na całość, którzy Mu zaufają, jak dziecko ufa Ojcu i podejmą wymagania Ewangelii jako „słodkie jarzmo” i „lekkie brzemię”. Tych, dla których Ewangelia stanie się najlepszą odpowiedzią na wszystkie problemy ludzkości na każdym etapie dziejów, tych którzy otworzą na oścież drzwi Chrystusowi. Ojcze święty, który byłeś jednym z nas, naszym rodakiem, czy nie do nas w jakiś szczególnie zobowiązujący sposób kierujesz to wezwanie? Prosimy Cię, aby w naszym narodzie i w całym świecie było wielu „synów Bożych”, wielu ludzi, którzy otworzą na oścież drzwi Jezusowi… To zawsze wiąże się z jakimś lękiem, Ty o tym doskonale wiedziałeś. Z lękiem o opinię innych, o stanie się niemodnym i „nie dzisiejszym”. Ale Ty, Ojcze święty, wołasz do nas: „Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”. Pomóż nam przezwyciężyć lęk, podjąć decyzję – trudną ale owocującą prawdziwym szczęściem i opowiedzieć się za Ewangelią i za nauczaniem Kościoła, pomóż nam zaufać Twoim słowom, które zawsze polecały słuchanie Jezusa.

“Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. I dlatego właśnie Chrystus-Odkupiciel, jak to już zostało powiedziane, „objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi”. To jest ów – jeśli tak wolno się wyrazić – ludzki wymiar Tajemnicy Odkupienia. Człowiek odnajduje w nim swoją właściwą wielkość, godność i wartość swego człowieczeństwa. Człowiek zostaje w Tajemnicy Odkupienia na nowo potwierdzony, niejako wypowiedziany na nowo. Stworzony na nowo! „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3, 28). Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie „przyswoić”, zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym. Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela (por. hymn Exsultet z Wigilii Wielkanocnej), skoro Bóg „Syna swego Jednorodzonego dał”, ażeby on, człowiek „nie zginął, ale miał życie wieczne” (por. J 3, 16).“

Napisałeś, że człowiek nie może zrozumieć siebie bez Chrystusa i że Chrystus wyniósł nas do wysokiej godności. O poszanowanie tej godności zawsze walczyłeś. To właśnie świadomość tej prawdy, że człowiek jest obrazem Boga i że Bóg uczynił go koroną stworzenia, co więcej ze względu na człowieka, sam stał się człowiekiem, powodowała, że mówiłeś jasno i stanowczo „nie”- wszelkiej przemocy, wojnie, wyzyskowi, aborcji, eutanazji, pornografii, wykorzystywaniu kobiet, rozwiązłości, nędzy i ubóstwu. Wszystkie te sprawy są niegodne człowieka i niszczą ludzką godność. Bóg umiłował każdego człowieka i dlatego każdy bez względu na kolor skóry, narodowość, wiek, płeć, wagę, wzrost, inteligencję, czy pochodzenie ma jednakową, niezbywalną godność. Nikt nie ma prawa mu tej godności zabrać, nikt nie ma prawa jej poniżać. Ojcze święty, Ty patrząc na nas z domu Ojca, widzisz, ile jest na świecie deptania ludzkiej godności. Ty widzisz tak przerażające fakty, jak to, że rocznie na świecie, jak podaje WHO dokonuje się 42 mln aborcji, a 5 mln dzieci umiera corocznie z głodu. Ojcze święty, chociaż to wszystko przeraża, Ty podajesz nam jedną radę- budujcie cywilizację miłości, sami nigdy nie depczcie niczyjej godności, także własnej. Zacznijcie od siebie i sprzeciwstawcie się deptaniu godności innych. Pomóż nam w tym…

“Właśnie owo głębokie zdumienie wobec wartości. i godności człowieka nazywa się Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną. Nazywa się też chrześcijaństwem. Stanowi o posłannictwie Kościoła w świecie – również, a może nawet szczególnie – „w świecie współczesnym”. Owo zdumienie, a zarazem przeświadczenie, pewność, która w swym głębokim korzeniu jest pewnością wiary, ale która w sposób ukryty ożywia każdą postać prawdziwego humanizmu – pozostają najściślej związane z Chrystusem. Ono wyznacza zarazem Jego miejsce. Jego – jeśli tak można się wyrazić – szczególne prawo obywatelstwa w dziejach człowieka i ludzkości. Kościół, który nie przestaje kontemplować całej tajemnicy Chrystusa, wie z całą pewnością wiary, że Odkupienie, które przyszło przez Krzyż, nadało człowiekowi ostateczną godność i sens istnienia w świecie, sens w znacznej mierze zagubiony przez grzech. I dlatego też to Odkupienie wypełniło się w tajemnicy paschalnej, prowadzącej przez krzyż i śmierć do zmartwychwstania.

Jest to podstawowe zadanie Kościoła we wszystkich epokach, a w szczególności w epoce naszej, aby skierowywał wzrok człowieka, aby skierowywał świadomość i doświadczenie całej ludzkości w stronę tajemnicy Chrystusa, aby pomagał wszystkim ludziom obcować z głębią Odkupienia, która jest w Jezusie Chrystusie. Przez to samo dotykamy równocześnie największej głębi człowieka: ludzkich serc, ludzkich sumień, ludzkich spraw.“

Ojcze święty, Ty podkreślasz niesamowitą godność człowieka, godność każdego z nas. Pokazujesz, że chrześcijaństwo jest afirmacją człowieczeństwa, jest przebóstwieniem człowieczeństwa. Pomóż nam zachwycić się tym faktem. Tak naprawdę dopiero uświadomienie sobie jak bardzo Bóg nas umiłował, nas grzesznych, słabych i poranionych, że stał się jednym z nas, wyzwala naturalny odruch pokory. Dziękujemy Ci, Ojcze święty, że nam to pokazałeś i prosimy, pomóż nam zawsze pamiętać, że jesteśmy niesamowicie drodzy i cenni w oczach Boga, że każdy z nas jest cenniejszy, droższy, posiada większą wartość niż wszystkie bogactwa świata, bo jedyną ceną, jaką można zapłacić za człowieka jest oddane życie Boga… Życie człowieka dla Boga warte jest największego poświęcenia, poświęcenia samego Boga. Wartością wyższą od życia człowieka i od samej ludzkiej osoby jest tylko Bóg, wartość najwyższa…

“Jezus Chrystus jest stałym początkiem i nieustającym ośrodkiem Misji, jaką Sam Bóg skierował do człowieka. W tej Misji musimy wszyscy uczestniczyć, musimy skupić w niej wszystkie nasze siły, jest ona bowiem jakby bardziej jeszcze potrzebna ludzkości naszej epoki niż kiedykolwiek. A jeśli Misja ta zdaje się napotykać we współczesnej epoce na opory większe niż kiedykolwiek, to okoliczność ta również świadczy o tym, że jest ona w tej epoce bardziej potrzebna i bardziej – pomimo oporów – oczekiwana niż kiedykolwiek. Dotykamy tutaj pośrednio owej tajemnicy Bożej Ekonomii, która zbawienie i łaskę połączyła z Krzyżem. Nie na darmo Chrystus mówił, że „Królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je” (Mt 11, 12). Mówił też, że „synowie tego świata roztropniejsi są (...) niż synowie światłości” (Łk 16, 8). Przyjmujemy chętnie tę naganę, aby jak owi „gwałtownicy Boży”, na których patrzyliśmy tyle razy w dziejach Kościoła i patrzymy także dzisiaj, zjednoczyć się w poczuciu wielkiej misji: okazywać światu Chrystusa, pomagać każdemu człowiekowi, aby odnalazł siebie w Nim, pomagać współczesnemu pokoleniu naszych braci i sióstr, ludom, narodom, ustrojom, ludzkości, krajom, które znajdują się dopiero na drodze rozwoju i krajom „ przerostu”, wszystkim – poznawać „niezgłębione bogactwo Chrystusa” (Ef 3, 8), bo ono jest dla każdego człowieka. Ono jest dobrem każdego człowieka.“

Ojcze Święty, tak drogie były Ci misje, tak bardzo chciałeś głosić wszystkim Ewangelię, że sam podróżowałeś po całym świecie, by dzielić się Słowem Bożym. Prosimy Ciebie, wstaw się za nami u Boga, abyśmy w swoich środowiskach - domu, szkole, uczelni, pracy, sąsiedztwie, wśród znajomych, nie bali się świadczyć o Jezusie naszym postępowaniem i naszym słowem. Abyśmy nie bali się opowiedzieć się po stronie Boga i przyznać do swojej wiary, abyśmy nie bali się mówić o wierze i dzielić nią z innymi.

Ojcze święty, Janie Pawle II, w dzisiejszy wieczór, rocznicę Twojej śmierci, prosimy - pomóż nam zawsze pamiętać o Twoich słowach. Pomóż, byśmy nie byli tylko tymi, którzy szanują Twoją osobę i pragną zawsze o niej pamiętać, a jednocześnie nie postępują według tego, co sam nam polecałeś. Biskupi zadali nam na ten rok następujące hasło: „ Otoczcie troską życie”. Pomóż nam chronić życie ludzkie od poczęcia do naturalnej śmierci i na każdym etapie jego rozwoju, aby nie było na świecie ludzi, których godność jest nie szanowana.

© copyright by Parafia Redemptor Hominis